2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

Niby wiosna coraz bliżej i słonko cieplej grzeje, ale tylko z rana, bo prognozy na dalszą część dnia zapowiadały opady deszczu, więc po dłuższej dyskusji postanowiliśmy jechać nad staw nowokuźnicki. Postanowiliśmy kręcić się w pobliżu Opola, by szybko wrócić do domu, gdy się rozpada.

2019-03-24 Turawa

24.02.2019 odbyła się wycieczka tylko do Turawy, a może aż do Turawy, bo na starcie popadało, popruszyło i znów popadało. Hmm, o czym tu pisać, Jeziora Turawskie blisko, dla rowerzystów opolskich jak wyjście do sklepu :). Za to przyroda i widoki nigdy się nie znudzą, za każdym razem odkrywamy coś nowego.

W niedzielny poranek pogoda raczej nie zachęcała do wyjścia z domu, aleeee nie dotyczy to rajdersów, ponieważ na zbiórce stawiło się aż 7- miu wspaniałych, w tym 2 kobiety, co w zimie raczej jest rzadkością :)

To już połowa zimy, gdyż zazwyczaj styczeń i luty to najmroźniejsze miesiące, a tu sobota we wiosennej aurze – pogodnie, lekkie zachmurzenie i temperatury do 13 stopni :) Ostatnio tak było ciepło w tym dniu w 2002 roku. Wielu rowerzystów ruszyło poza miasto, bo żal było nie skorzystać z takiej aury (kilku widziałem po drodze). Ja także zaplanowałem krótką trasę „do lasu” a wyszła wycieczka objazdowa, znacznie dłuższa (ok. 40 km).

Siedzę sobie w przerębli i nadziwić się nie mogę! Jak to jest w ogóle możliwe?!  Ja, który w górskim strumieniu nie potrafił nóg! Z zimnej wody wyskakiwałem zawsze "jak poparzony"

Klubowe powitanie Nowe Roku 2019 wycieczką rowerową Tradycyjnie, jak co roku, spotkaliśmy się na pl. Mickiewicza o godz. 11:00 na zbiórce wycieczki rowerowej połączonej z ogniskiem. Pierwsza 12-to osobowa grupa wyjechała po kwadransie na kąpielisko Bolko zobaczyć morsów kąpiących się w jeziorze. Następnie cztery osoby dojechały jeszcze z miejsca zbiórki po kolejnym kwadransie oraz pozostali klubowicze i sympatycy bezpośrednio na ognisko.

w tym roku i chociaż było pochmurno, dżdżyście na zbiórkę przyturlało się kilkoro rajdersów znudzonych świątecznym lenistwem. Postanowiliśmy pojechać do Szczedrzyka na "Farmę Mikołajów", ale gdy dojechaliśmy do ul. Głogowskiej dość mocno się rozpadało i nasza grupa rozjechała się w kilku kierunkach. Sławek zawrócił do domu, Janusz pojechał przed siebie, a JureczeK zaprosił resztę na ping ponga.

Kolejna pochmurna i mglista niedziela listopada, ale rajdersom to wcale nie przeszkadzało, bo na zbiórce stawiło się 10 osób, co prawda niektórzy od razu zapowiadali, że daleko nie pojadą.  Plan był taki by zobaczyć odbudowany zamek w Dobrej. Po ustaleniu trasy ruszyliśmy ul. Katowicką w stronę wyspy "Bolko", bo Jacuś zapewniał nas, że po drugiej stronie Odry nie ma mgły.

Ten tradycyjny rajd organizujemy już od 10 lat, ale tym razem rocznica była wyjątkowa – bo 100-tna i zjechało się sporo osób. Takiej frekwencji dawno już nie notowaliśmy, a było prawie 60 osób (jak policzył nasz klubowy statystyk Grzesiek), w tym rodzice z dziećmi (3 rodziny i 12 dzieci), harcerze (10) i sporo osób spoza naszego klubu, co nas bardzo cieszy, że przyłączyli się do nas. Najdalej miał Andrzej z Tułowic (27km), Herbert z Grotowic (6) i Czesiek z Chrząstowic (8). Wszyscy byli oflagowani, a jeśli ktoś o tym zapomniał – z pomocą spieszył mu Sławek, który zakupił sporo różnych narodowych gadżetów do ozdoby naszych rowerków.

Niedzielny poranek był mglisty, zimny i na zbiórce spotkało się nas niewielu, a pojechało jeszcze mniej, bo tylko 4-ka. Nie było wiadomo czy się rozpada czy nie, gdzie jechać by w razie czego szybko wrócić i nie zmoknąć. Sławek chciał zobaczyć jak idą prace przy nowym kawałku ścieżki rowerowej koło Lelka na Sławicach, to pojechaliśmy tam razem z nim. Po drodze trafiliśmy na trzy porzucone miejskie rowery i Sławek po raz kolejny zadzwonił tam gdzie trzeba, bo to ostatnimi czasy ulubione jego zajęcie.

Strona 1 z 13

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 616 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie