2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…
Wycieczki 2017

Wycieczki 2017 (25)

Mikołajowy dzień wypadł w środku tygodnia, więc świętowanie musieliśmy przenieść na niedzielę. Już na czwartkowym zebraniu ustaliliśmy,że pojedziemy do Szczedrzyka, gdzie w ogródku jednego z domków zadomowiły się Mikołaje, bałwanki,renifery i inne świąteczne ozdobniki. Na zbiórce stawiło się kilka osób, a Jacuś jak zwykle spóźniony gonił nas w przebraniu Mikołaja.

Pogoda ostatnimi czasy nie zachęca do wycieczek rowerowych, mimo to na zbiórce stawiło się 7 rajdersów, w tym  nowa koleżanka- też Ewa. Ucieszyłam się, ponieważ kobiet w naszym gronie jest  niewiele i przydało by mi się jakieś wsparcie, bo odkąd zrobiło się zimno żadna się jakoś do jazdy nie kwapi.

Jak zawsze zdania były podzielone i okazało się, że wszyscy chcieli być bardzo koleżeńscy i empatyczni w stosunku do strony przeciwnej iiii wyszło zabawnie bo ci co chcieli jechać o 9-tej, przyjechali na 10-tą, a zwolennicy 10-tej na 9-tą. I obie grupy były zdziwione, że są tak mało liczne-Jesień nas w tym roku nie rozpieszcza, więcej deszczu niż słoneczka, toteż zaczęliśmy się ostatnimi czasy zastanawiać się czy też nie przejść na czas zimowy i wyruszać w trasę a wyjaśniło się to dopiero na dzisiejszym zebraniu czwartkowym.

Przy ognisku poprzedniego dnia toczyły się spory o godzinę niedzielnej zbiórki. Zwolennicy dłuższego spania chcieli na 10-tą, a ranne ptaszki na 9-tą – bo szkoda dniaaaa. W końcu przegłosowali 9-tą i przyjechało nas z 10- ciu, co nie znaczy wcale, że tylu pojechało. Prezes tylko zrobił listę, Czesiek P.  na  kolarce pognał na swoją ulubioną Górkę, a Sławek, któremu najbardziej szkoda było dnia, dojechał tylko do "Madejowej kamionki" w Falmierowicach i też zawrócił, nawet nie chciał oglądać wyścigów crosowych Jacka i Kazia w koło jeziorek.

W tym roku nie organizowaliśmy tradycyjnego rajdu, ale Sławek drogą meilową skrzyknął towarzystwo i całkiem sporo nas się zebrało, bo aż 21 osób.  Miejsce zbiórki – jak zwykle na placu Mickiewicza, a wszyscy byli pięknie oflagowani. Pojechaliśmy najpierw na plac Wolności by zapalić lampkę, ale  stał już tam żołnierz na warcie i jak przyszło co do czego  to tylko zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcia przy mównicy i pojechaliśmy dalej.

W ten weekend zawitała do nas wreszcie "Złota Polska Jesień", więc postanowiliśmy zobaczyć jak wygląda w rezerwacie w pobliżu góry św. Anny. Na zbiórce stawiło się dziesięciu rajdersów i chociaż 13-ty był w piątek i żadnego czarnego kota nie spotkalismy to pech tej niedzieli jakby się w naszej grupie skumulował. Pierwszy odjechał na kolarce Czesiek P. ale z własnej i nie przymuszonej woli, zgodnie ze swoim zwyczajem pognał asfaltem na Anaberg, by się z nami na krótko znowu spotkać w Czarnocinie.

W niedzielny poranek słonko pięknie świeciło, ale nie było za gorąco, więc na zbiórce zjawiło się z dziesięć osób, chętnych do jazdy. Wybór padł na Olesno, bo dawno tam nie byliśmy. Nikt prowadzić nie chciał, więc ja wyboru nie miałam, bo trase znam i  musiałam jechać pierwsza. Nie jest to zbyt lubiana funkcja, bo pierwszemu zawsze sie obrywa. A to jedzie za szybko, a to za wolno, albo gubi "owieczki" i się reszta śmieje, że słaby "pasterz".

Na tą wyprawę szykowaliśmy się już dużo wcześniej i zbiegła się z wyjazdem integracyjnym rajdersów  do Łącznika. Bardzo nam to pasowało bo odpadał problem szukania noclegów w okolicy Nysy, co nie jest łatwe - gdyż impreza przyciąga tysiące ludzi. W trasę wyruszyły więc dwie grupy, co chcieli się integrować w Łączniku i zwiedzać przygraniczne czeskie tereny wyruszyli już w piątek, a my czyli Jacuś, Grażyna, Czesiek"Pirat", Pan Tadeusz i jego syn, no iii ja oczywiście umówiliśmy się na południe w sobotę u Jacka. I jak zwykle kto był spóźniony- wiadomo Jacuś, który przed wyjazdem wszystkiego szukał i nie mógł znaleźć.

W tą niedzielę oprócz tradycyjnego wyjazdu o 9 kilku rajdersów ( i nie tylko ) wybrało się na górę św. Anny , co zobaczyli sprawdźcie na filmie

Strona 1 z 2

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 580 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie