2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2019-01-01 Noworoczna wycieczka i ognisko

Klubowe powitanie Nowe Roku 2019 wycieczką rowerową Tradycyjnie, jak co roku, spotkaliśmy się na pl. Mickiewicza o godz. 11:00 na zbiórce wycieczki rowerowej połączonej z ogniskiem. Pierwsza 12-to osobowa grupa wyjechała po kwadransie na kąpielisko Bolko zobaczyć morsów kąpiących się w jeziorze. Następnie cztery osoby dojechały jeszcze z miejsca zbiórki po kolejnym kwadransie oraz pozostali klubowicze i sympatycy bezpośrednio na ognisko.

Przy dosyć ładnej pogodzie (ok. 6 stopni i przejaśnienia), wesołej atmosferze i licznych śpiewach, tańcach spędziliśmy radośnie początek nowego sezonu rowerowego 2019 r. Nie zabrakło muzyki, szampana, pieczonych kiełbasek, ciast, ciasteczek, pierników, czekoladek itp. Nasze szczere życzenia wśród rowerzystów nabrało dodatkową i miłą oprawę tego szczególnego spotkania. Pamiątkowe zdjęcia i filmiki wejdą w historię naszej działalności. Gościem naszym był red. Andrzej Szarometa z Radio „DOXA” który przeprowadził wywiady z naszymi turystami: Sławkiem, Ewą i Grzegorzem. O godz.13:20 serdecznie pożegnałem się z uczestnikami ogniska i podziękowałem za bardzo dobre przygotowanie i miłą atmosferę. Większość klubowiczów bawiła się do ok. 14-tej, kiedy zaczął nieśmiało kropić deszczyk. Po pół godziny zaczęło mocniej padać i trzeba było uciekać do domu. Ogółem z klubu było 16 osób i 10 sympatyków. Kilometrów nie za wiele jak na tą pogodę. Najdalej miała Ania i Czesiek – po ok. 20-25 km w obie strony. Ci z centrum Opola po ok. 12-15. Tekst Grzesiek, zdjęcia Grzesiek i Marek. Nie pamiętam, które to już z kolei, bo trochę ich już było, ale rajdersi swą tradycję kultywują i choć pogoda różna bywa, to co roku pierwszego stycznia się spotykają, i w mniejszym lub większym składzie Nowy Rok witają. W tym roku było trochę perturbacji z ustaleniem godziny wyjazdu, bo nie wszystkim balowiczom godzina 11 pasuje - ciężko się zebrać po nieprzespanej nocy. Jacek na stronie ogłosił 11-tą, a Marek na fejsie 11.30. Pierwsza grupa ruszyła z pl. Mickiewicza lekkim łukiem przez wyspę na nasze ulubione miejsce postojowo-ogniskowe nad kamionką Bolko, gdzie uczynne bobry szykują nam zawsze drewno opałowe. Spóźnialscy dojeżdżali kolejno z różnych stron miasta i o różnejporze, a rekord pobiła Ania, ale i ona pośmiać się z nami i nagadać zdążyła i kiełbaskę noworoczną usmażyć też. Ja spóźniłam się 5 min. i załapałam się na II grupę, za to my pojechaliśmy najpierw obejrzeć świętujących Nowy Rok morsów, a jak zobaczyliśmy znaki dymne z drugiej strony jeziora to uznaliśmy, że już pora dołączyć do składu podstawowego naszego klubu. Wszyscy powitali nas z nieukrywaną radością, co było bardzo miłe, a po chwili dotarli też pieszo Grzesiek z Józkiem, który po operacji na kręgosłupie jeszcze rowerkiem jeździć nie może. Za jakiś czas dojechał też radiowiec z DOXY i Sławek udzielił mu obszernego wywiadu, a ja też dołożyłam swoje 3 grosze. Każdy przywiózł ze sobą co tam miał w swojej spiżarni i czym chciał się podzielić z innymi, więc niczego nam nie brakowało i na słodko i na kwaśno wg upodobań każdy się częstował. Posileni wznieśliśmy toasty, bo o napojach rozweselających noworoczną tradycję zapomnieć nie można, by się nam darzyło i dobrze nam było. Jak się stoi w bezruchu to zimno łapie za nogi, więc ze śpiewem i przytupem w Nowy Rok wskoczyliśmy. Kazimierz tak się rozochocił, że przez ogień skakać zaczął, a za jego przykładem poszli inni prezentując różne sposoby pokonywania przeszkód, ku uciesze tych mniej skocznych i odważnych. Podczas gdy jedni śpiewali, drudzy rozmawiali, jeszcze inni ognia pilnowali i spotkanie mijało w miłej serdecznej atmosferze, tym bardziej, że w tak licznym gronie dawno się już nie widzieliśmy. Aż do momentu gdy niektórzy sobie o skokach narciarskich przypomnieli i rozjeżdżać się zaczęli. Deszczyk też od czasu do czasu nas straszył, zaczęło się ściemniać i trzeba było ogień gasić, zabawy kończyć i do domu wracać. Ale Nowy Rok powitaliśmy godnie z naszą rowerową tradycją zgodnie.

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 609 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie