2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2019-02-03 Mglista dżdżysta niedziela ... ale rowerowa

W niedzielny poranek pogoda raczej nie zachęcała do wyjścia z domu, aleeee nie dotyczy to rajdersów, ponieważ na zbiórce stawiło się aż 7- miu wspaniałych, w tym 2 kobiety, co w zimie raczej jest rzadkością :)

Niestety, jak zawsze nie znaczy to, że wszyscy razem jadą aż do końca. Ustaliliśmy, że na początek jedziemy do Nowej Kuźni, a potem zobaczymy jak mocno deszcz się rozpada. Pojechaliśmy przez wyspę Bolko, Chmielowice i tu niestety nastąpił pierwszy rozłam w grupie. Sławek i Jacek postanowili nas porzucić, by integrować się z opolskimi morsami i moczyć to i owo w kamionce, a Wojtek z Teresą też się odmeldowali. Dalej pojechała trójka twardzieli czyli Janusz, Pan Tadeusz i skryba- czyli ja, bo przecież ktoś piśmienny w grupie musi być, by nasza strona istniała /jak nie jeżdżę to nikt do pisania się jakoś nie kwapi/. W Nowej Kuźni odwiedziliśmy nasz ulubiony staw - rezerwat przyrody. Był ścięty lodem, ptactwa nie było, a drewniana kładka mocno śliska i Pan Tadeusz, który kiedyś na niej orzełka już wywinął wolał iść piechotą. My z Januszkiem daliśmy radę i poczekaliśmy na niego na wieży obserwacyjnej, fotografując okolicę. Gdy byliśmy już w komplecie zrobiliśmy sobie pamiątkowe fotki, co niektórzy skonsumowali drugie śniadanko i pojechaliśmy do Prószkowa :) Za ciepło to nie było, więc nie chcieliśmy tracić swojego, wypracowanego ciepełka na postoje i pojechaliśmy dalej skręcając na rondzie w prawo na Komprachcice. Tu na otwartej przestrzeni wiatr nas trochę uszarpał, mżawka nawilżyła, ale to ponoć zdrowe na cerę, więc nas wcale nie zniechęciło i pojechaliśmy dalej. Trochę kusiła nas droga na skróty przez las, aleee błotko nie wyglądało zachęcająco, toteż o tej porze roku wybieramy raczej asfalciki. Przez Ochodze dotarliśmy do Komprachcic, potem do Chmielowic i na wyspę Bolko – czyli zamknęliśmy koło i byliśmy w punkcie wyjścia. Iiii na ścieżce rowerowej spotkaliśmy Jacusia, który właśnie wracał z morsowania i jak nam opowiedział tam kibicowali im Wojtek z Teresą. Czyli nasza wycieczka zatoczyła koło dosłownie i w przenośni ... Kilometrów za dużo to nie zrobiliśmy – może jakieś 50 było, ale radość z aktywnie spędzonej niedzieli w miłym towarzystwie ogromna :) 

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 616 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie